default_mobilelogo
Podwyższenie Krzyża Świętego (także: Pańskiego) – święto obchodzone zarówno w kościele zachodnim jak i wschodnim, związane z tradycją odnalezienia relikwii krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus. Jest on dla chrześcijan największą relikwią. Święto wyraża także głęboki sens krzyża w życiu chrześcijanina.
Jego istotą jest ukazanie tajemnicy Krzyża jako ceny zbawienia człowieka.
W tym roku [2018] Święto Podwyższenia Krzyża (Chaczwerac) obchodzone jest, wg ormiańskokatolickiego kalendarza liturgicznego, w niedzielę 16 września (w kościele łacińskim zawsze 14 września).
W Kościele ormiańskim jest jednym z pięciu najważniejszych świąt, po których następuje w poniedziałek OR MERELOC – Dzień Zaduszny.

Początki święta związane są z odnalezieniem przez św. Helenę relikwii krzyża na początku IV wieku i poświęceniem w Jerozolimie bazyliki ku jego czci w 335 r. Na pamiątkę, tego wydarzenia w Kościele obchodzi się uroczystość Podwyższenia Krzyża świętego.
Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa. W początkach Kościoła nieraz przyjmował formę kotwicy albo trójzębu. Jako przedmiot kultu upowszechnił się i nabrał znaczenia po roku 313. W tym bowiem roku, według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, zobaczył na tle słońca znak krzyża i słowa "w tym znaku zwyciężysz". Poza tym tenże cesarz zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie.
Do VI w. na krzyżu nie umieszczano postaci Chrystusa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana, albo jako Dobrego Pasterza.
Od wieku XII pojawia się motyw cierpienia. Od tego czasu aż do dziś w Kościele łacińskim zwykle używany jest krzyż gotycki, pasyjny, który wskazuje na mękę i śmierć Chrystusa jako cenę zbawienia. W tradycji wschodniej do dziś używany jest krzyż chwalebny.
Od czasów Konstantyna, kiedy to chrześcijanie uzyskali wolność wyznawania swojej wiary krzyż stał się znakiem rozpoznawczym chrześcijan. Od tego czasu jest bardzo często używany w liturgii i uświęca całe życie chrześcijańskie: zaczyna i kończy modlitwę, dzień i każdą ważniejszą czynność, uświęca przestrzeń i jest używany przy wszelkich błogosławieństwach.
Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej. Św. Jan Damasceński pisze: "Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami".
Znak krzyża rozpoczyna i kończy modlitwę chrześcijanina. W liturgii jest gestem błogosławieństwa. Krzyż zawieszany na szyi, w mieszkaniu, w pracy, stawiany na szczytach świątyń przypomina wierzącym o ich powołaniu. Jego znaczenie staje się szkołą życia dla chrześcijan widzących w nim ostateczne zwycięstwo dobra nad złem.

» artykuł przedstawiający historię Krzyża Świętego i jego kultu

    
   
  
  
    zdjęcia: Władysław Deńca
 
Pozornie Józef Teodorowicz był człowiekiem kontrastów – lwowianinem, ormiańskim duchownym, polskim narodowcem. W istocie głoszone przez niego poglądy i funkcje – zarówno te pełnione w życiu Kościoła, jak i na scenie politycznej – były ze sobą zgodne, płynęły bowiem z pragnienia służby wspólnocie. Wydany przez Narodowe Centrum Kultury we współpracy z Ośrodkiem Myśli Politycznej zbiór pism Dwie epoki daje wgląd w myśli tego charyzmatycznego kaznodziei i przenikliwego obserwatora życia politycznego odradzającej się Polski.
 
Zasłużył się jako arcybiskup diecezji lwowskiej obrządku ormiańskokatolickiego, inicjator działań charytatywnych i aktywista, dzięki któremu powstało Bractwo Wydawnicze św. Józefa. Jego początki polityczne wiązały go ze Lwowem, jednak szybko zaczął wykraczać poza granice zaboru rosyjskiego – interweniował u papieża w sprawie  zakazu nauki religii po polsku w szkołach zaboru pruskiego, włączył się także w akcję plebiscytową na Śląsku.

Tytułowe Dwie epoki  to mowa wygłoszona w 1913 r. w archikatedrze lwowskiej w pięćdziesiątą rocznicę powstania styczniowego: trzeźwe, lecz uczciwe i pozbawione pogardy rozliczenie z polską historią, w której równie mocno zapisały się akty spontanicznego idealizmu, co kierowanie się prywatą i wygodnictwem. W zbiorze znalazło się także m.in. Kazanie sejmowe, pamiętna homilia z okazji otwarcia pierwszego sejmu, w której Teodorowicz akcentował konieczność porzucenia osobistych i grupowych interesów na rzecz pracy dla dobra wspólnego. Niezmiennie głosił konieczność budowaniu polityki w oparciu o fundament moralny, natomiast prawa pozytywnego – o pierwiastek niezmienny i obiektywny, jakim są prawo naturalne i prawo Boskie. W innych pismach wiele miejsca poświęcał krytyce materialistycznej cywilizacji i współczesnych totalitaryzmów, odejściu od moralności i bezkrytycznemu kultowi techniki.

Nietypowa forma, jaką wybrał dla swoich tekstów, odzwierciedla jego erudycję, oczytanie i szerokie zainteresowania. Nierzadko przyjmują one postać eseju, swobodnie poruszającego się wśród nurtujących Teodorowicza tematów i sięgającego po przykłady nie tylko z tekstów religijnych, lecz także z historii i dzieł literackich.

» Pisma abp.Józefa Teodorowicza można znaleźć w księgarni NCK

za stroną Narodowego Centrum Kultury
https://nck.pl/wydawnictwo/aktualnosci/25-lipca-154-rocznica-urodzin-jozefa-teodorowicza



Modlitwa do Ducha Świętego, jaką Karolowi Wojtyle przekazał jego ojciec

Duchu Święty, proszę Cię o dar mądrości do lepszego poznawania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych,
o dar rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej,
o dar umiejętności, abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary,...
o dar rady, abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował,
o dar męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać,
o dar pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością,
o dar bojaźni Bożej, abym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża.
Amen.


O Stworzycielu, Duchu, przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg,
Niebieską łaskę zesłać racz
Sercom, co dziełem są Twych rąk.

Pocieszycielem jesteś zwan
I Najwyższego Boga dar,
Tyś namaszczeniem naszych dusz,
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.

Ty darzysz łaską siedemkroć,
Bo moc z prawicy Boga masz,
Przez Ojca obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.

Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej
I wątłą słabość naszych ciał
Pokrzep stałością mocy Twej.

Nieprzyjaciela odpędź w dal
I Twym pokojem obdarz wraz.
Niech w drodze za przewodem Twym
Miniemy zło, co kusi nas.

Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
Daj, by i Syn poznany był,
I Ciebie, jedno tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.

POZNAŃ, MSZA ŚW. W OBRZĄDKU ORMIAŃSKIM W SOBOTĘ 21 kwietnia 2018
W RAMACH KONFERENCJI:
"KWESTIA ORMIAŃSKA WCZORAJ I DZIŚ" W POZNANIU

Konferencja pod takim tytułem odbędzie się w sobotę 21 kwietnia 2018 r. w Poznaniu (Aula Szkoły Katedralnej, ul. Filipińska 5), zorganizowana z inicjatywy Fundacji Św. Benedykta oraz Ośrodka Debaty Międzynarodowej.

* * *

Od godz. 14:00 wykłady i prelekcje wygłoszą: prof. Grzegorz Kucharczyk (o ludobójstwie Ormian), Weronika Tomys (o traktowaniu tematu ludobójstwa przez dzisiejszą Turcję), Magdalena Stasiak z Łodzi (o idei idea zaplanowanej na jesień wystawy upamiętniającej genocyd).

Po przerwie odbędzie się panel dotyczący Ormian polskich, Armenii (historia, polityka, religia, kultura), oraz ludobójstwa, moderowany przez Bogusława Kiernickiego, w którym wezmą udział: Jan Abgarowicz, Marek Jurek, prof. Grzegorza Kucharczyk, ks. Józef Naumowicz, Andrij Szkrabiuk.

O GODZ. 17.00
MSZA ŚW. W OBRZĄDKU ORMIAŃSKIM
(SOBOTA, 21 KWIETNIA 2018 R.)
w pobliskim kościele św. Małgorzaty na Rynku Śródeckim

Podczas mszy św., którą odprawi ks. archimandryta Józef Naumowicz, śpiewy poprowadzi grupa pod kierownictwem Andrija Szkrabiuka, kantora katedry ormiańskiej we Lwowie. Przez 3 dni w Poznaniu odbywają się warsztaty liturgicznego śpiewu ormiańskiego, które prowadzi Andrij Szkrabiuk. Podczas warsztatów uczestnicy przygotują śpiewy liturgii Czerwonej Niedzieli (w kościele ormiańskim jest to wspomnienie męczenników chrześcijaństwa, a zwłaszcza ofiar ludobójstwa dokonanego przez Turków na Ormianach w latach 1915-1918).

NIEDZIELA PALMOWA. Uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy
ԾԱՂԿԱԶԱՐԴ. Հիսուսի հաղթական մուտքը Երուսաղեմ

Na kilka dni przed Paschą Jezus udał się do Jerozolimy, by tam obchodzić – jak inni liczni pielgrzymi - wielkie doroczne święto. Ponieważ głośno było już o Jego nauczaniu, o niedawnym wskrzeszeniu Łazarza i innych cudach, wielu szło za Nim lub witało Go po drodze. „Ogromny tłum” kładł swe szaty przed Nim, „inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze”. Witano Go jak króla, proroka, Mesjasza. On jednak przybywał nie w charakterze zwycięzcy, nie na rydwanie czy w zbrojnym zaprzęgu, ale jako władca skromny i „łagodny, siedzący na osiołku”.
Niedziela Palmowa upamiętnia to uroczyste przybycie Jezusa do Jerozolimy na kilka dni przed świętem Paschy i kilka dni przed Jego Męką. Dziś dołączamy do owego ogromnego tłumu, który idzie za Jezusem, wielbi Go radosnymi okrzykami i śpiewem, wyznając w ten sposób swoją wiarę. Dziś błogosławimy i niesiemy w rękach palmy albo inne gałązki czy kwiaty: w tradycji ormiańskiej i polskiej są to często gałązki wierzby, które mają takie same znaczenie jak palmy, wyrażając cześć dla Przybywającego w imię Pańskie, ale także wiarę w Niego.
W liturgii ormiańskiej rzadziej używa się nazwy Niedziela Palmowa (Armavenyac Kiraki), częściej Niedziela Kwietna (Ծաղկազարդ, Caghkazard, dosłownie: Udekorowana kwiatami, ukwiecona, kwietna). Także w polskiej tradycji kiedyś nazwano ją Niedzielą Kwietną – nie dlatego, że zwykle przypada w czasie gdy pojawiają się pierwsze kwiaty, ale że wtedy błogosławiono zielone, świeżo rozkwitłe gałązki ku czci Jezusa.
Uroczyste przybycie Pana do Jerozolimy, poprzedzone wskrzeszeniem Łazarza, przygotowuje do męki oczekującej Chrystusa, ale jest także zapowiedzią radości wielkanocnej. Jak w życiu, tak i w liturgii radość przeplata się z powagą, krzyż łączy się z chwałą.

Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!
Te okrzyki ku czci Jezusa były wyznaniem wiary. To podczas wielkich procesji religijnych, np. wokół ołtarza w Świątyni jerozolimskiej wielbiono Boga powtarzając wezwanie: Hosanna (słowo to pierwotnie znaczyło: „zbaw, proszę”, ale stało się radosnym okrzykiem uwielbienia). Jezus jest nazwany synem Dawida (tytuł mesjański, bo z rodu Dawida miał pochodzić Mesjasz), przybywającym w imię Pańskie czyli z woli Boga i w Jego imieniu dokonującym wielkiego dzieła. Jego przyjście jest odczytane jako dar nieba, stąd radosny okrzyk: Hosanna na wysokościach (to oddanie chwały także niebiosom, czyli wysokościom, Bogu Najwyższemu). Tymi wezwaniami witamy też Jezusa w głównym momencie Mszy, gdy Ten, który jest trzykroć Święty przybywa jako Zbawca do nas, staje się obecny na ołtarzu pod postaciami chleba i wina.

W Kościele ormiańskim w Niedzielę Palmową błogosławi się dzieci – na pamiątkę dzieci jerozolimskich, które podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy szczerze i radośnie witały Chrystusa wołając: „Hosanna Synowi Dawidowi”. Na Zachodzie słynna jest antyfona na Niedzielę Palmową Púeri Hebraeorum: „Dzieci Hebrajczyków wyszły na powitanie Pana, wołając: Hosanna na wysokości”.

ks. prof. Józef Naumowicz, marzec 2017

» List do Filipian 4, 4-7, Ewangelia wg św. Mateusza (21, 1-17)

 
 
 
 
Rachunek sumienia to spojrzenie na siebie w prawdzie - w świetle Bożej miłości. Rachunek sumienia jest pełnym miłości spotkaniem z Bogiem Sprawiedliwym, którego miłosiernym owocem jest głębokie nawrócenie dokonane w sakramencie spowiedzi świętej - sakramencie pojednania. To doświadczenie wielkości przebaczającego Boga, który się nie gniewa, ale wybacza. Rachunek sumienia to początek uzdrowienia duszy, to kolejna szansa na lepsze życie, wzmocnienie więzi między Bogiem, a człowiekiem. To czas, by powiedzieć Bogu z głęboką pokorą i dziecięcą ufnością - przepraszam. Ale rachunek sumienia to nie tylko szukanie w sobie słabości i grzechów, lecz także dostrzeganie ile dobra dokonało się we mnie i przeze mnie poprzez łaski (współpracę z Bożymi łaskami) od ostatniej spowiedzi świętej Jest to całościowe popatrzenie na swoje życie. To czas na przeanalizowanie swojego postępowania, weryfikacje myśli, uczuć, pragnień... To uświadomienie sobie jak wiele dobra otrzymuję od Boga i co z tym dobrem robię. (...)
Zachęcam, by rachunek sumienia nie stał się rutynowym sięganiem po gotowe opracowania lecz był osobistym wejrzeniem w głąb swego serca, w obecności Pana. Bardzo pomocnym może okazać się tutaj Hymn o miłości św. Pawła (1 Kor. 13), poprzez który możemy uświadomić sobie co naprawdę w życiu jest ważne, a do czego ludzka natura tak naprawdę dąży.
 
Hymn o miłości (1 List do Koryntian)
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
(1 Kor 13)
na podstawie: "Rachunek sumienia", www.milosierdzieboze.pl/rachunek.php#


Serdecznie zapraszam na uroczystą ormiańską liturgię z okazji święta Objawienia Bożego połączoną ze wspomnieniem chrztu Jezusa i błogosławieństwem wody:  

w niedzielę, 7 stycznia, godz. 11.00, w Warszawie,
w kaplicy Matki Bożej, przy ul. Łazienkowskiej 14.

Błogosławiąc wodę świętym krzyżem, św. Ewangelią i świętym olejem – myronem, przyzywa się nad nią mocy Ducha Świętego,  aby mogła ona czynić domy szczęśliwymi, leczyć chorych, zbawiać dusze, jak też ciała, i była służyła do spełnienia wszystkich potrzeb (modlitwa z błogosławienia wody; dlatego tę wodę bierze się do domu).

Z modlitwą – ks. Józef Naumowicz

By 7 stycznia br było nas jeszcze więcej, załączam zdjęcie z liturgii Objawienia Bożego sprzed roku z kaplicy św. Barbary

 
Szanowni Państwo

Jak co roku, zapraszamy serdecznie na uroczystość Objawienia Pańskiego.
W sobotę 6 stycznia o godzinie 18.30 w kościele Miłosierdzia Bożego przy ul. Smoleńsk w Krakowie ks. Mirosław Cichoń odprawi Mszę św. Podczas liturgii celebrans dokona Chrztu Wody z udziałem czterech ojców chrzestnych.
Po Mszy odbędzie się opłatkowe spotkanie OTK i skromny poczęstunek przy kawie i herbacie w pomieszczeniach SS. Felicjanek przy ul. Smoleńsk.
Zarząd OTK
 
Jezus przyszedł na ziemię w postaci ludzkiej, przyjdzie na końcu czasów w swej Bożej chwale, ale przychodzi do nas także teraz, wciąż: w sakramentach, w swoim Słowie, w modlitwie, w drugim człowieku, w miłości.
Niedziela Przyjścia (Pana) -  Գալստյան կիրակի

W liturgii ormiańskiej ta niedziela przypomina, że Jezus przyjdzie na końcu czasów, wtedy objawi się w chwale jako Pan świata i zapyta nas o naszą miłość. To tzw. powtórne przyjście Pana. Stąd też nazwa: Niedziela Przyjścia (Գալստյան կիրակի - Galstyan Kiraki). Dlaczego taki temat na koniec Wielkiego Postu ? (dziś jest ostatnia niedziela 40-dniowego okresu, który kończy się najbliższą „sobotę Łazarza”, 8 kwietnia, potem jest Niedziela Palmowa i Wielki Tydzień).

Dlaczego taki temat dzisiejszej niedzieli? Otóż, ormiański Wielki Post ma bardzo logiczny i przemyślany układ. Na początku przypomina o raju i o jego utracie przez człowieka. Kolejne niedziele przedstawiały drogi powrotu do pierwotnej szczęśliwości i do odnowienia więzi z Bogiem. A ostatnia niedziela wskazuje na koniec świata, kiedy Chrystus przyjdzie w swej chwale. Taki jest bieg świata i taki jest złoty łańcuch Wielkiego Postu. Wszystko zaczyna się od Boga, wszystko do Niego zmierza i w Nim znajduje spełnienie.
Ale to wszystko przeżywamy, rozważając pierwsze przyjście Jezusa Chrystusa. Rozważamy zwłaszcza Jego mękę i zmartwychwstanie, które dały nam nową szansę na zbawienie i otworzyły na nowo drogę do raju. W pierwszym przyjściu Chrystus objawił się jako uniżony, pokorny i cierpiący Sługa, ukryty za zasłoną człowieczeństwa, na końcu czasów objawia się jako pełen chwały Pan świata. Wtedy stanie się jasne, że On jest naszym wiecznym Królem. Wtedy także stanie się jawne, ile dobra i miłości było w naszym życiu.
Dzisiaj Ewangelia mówi nam, że najważniejsza jest miłość Boga i drugiego człowieka. Chociaż w życiu mamy wiele zasad, praw, obowiązków, przepisów, także Wielki Post przypomina o wielu z nich, jak potrzeba wstrzemięźliwości, modlitwy i czynienia dobra - jałmużny. Ale to wszystko nabiera wartości, jeśli przenika je miłość, jeśli wypływa z miłości i jest jej wyrazem. I co ważne: miłość Boga i miłość drugiego człowieka są nierozdzielne. To jedno przykazanie, najważniejsze.
W innych obrządkach na początku Wielkiego Postu czyta się Ewangelię o tym, jak Jezus przemienił się na Górze Tabor i odsłonił apostołom rąbek swojej chwały. W ten sposób Jezus umacniał apostołów przed swoją Meką, ale też pokazywał im właściwy cel Krzyża i właściwą drogę do chwały. Podobnie ta niedziela ormiańska ma nie tylko przypomnieć, że kiedyś na końcu naszego życia i naszego świata staniemy przed miłosiernym Sędzią, ale też, że zmierzamy do chwały, do raju i do życia z Bogiem w chwale, do Tego, który jest Panem dziejów.
Niedziela Przyjścia przygotowuje następną niedzielę, Niedzielę Palmową, która jest świętowaniem chwalebnego wejścia naszego Pana do Jerozolimy i która rozpoczyna Wielki Tydzień.

» Ewangelia wg św. Mateusza (22, 34 – 23, 12)

ks. prof. Józef Naumowicz, marzec 2017


Podczas liturgii ormiańskiej, jeżeli miejsce jej sprawowania jest do tego specjalnie przystosowane, stosuje się zasłonę (jak ikonostas w Kościołach prawosławnych). Ołtarz więc jest zasłaniany na niektóre części mszy św., np. na przygotowanie darów.
Natomiast podczas Wielkiego Postu, cała Msza święta jest sprawowana za zasłoną. Stąd nie ma pocałunku Ewangelii przez wiernych czy przekazania znaku pokoju.
Zasłonięty ołtarz podczas całej Mszy św. przypomina o sytuacji pierwszych ludzi, którzy utracili raj. Odtąd pozostają oni za zasłoną, która oddziela ich od raju. Nie mają dostępu do tronu Bogu (ołtarz w kościele symbolizuje tron Boga i Święte świętych).
Zamknięta zasłona przypomina, by możliwie intensywnie przeżyć 40-dniowy okres skruchy i modlitwy, by obudzić w sobie pragnienie Boga oraz z ufnością i wdzięcznością patrzeć na krzyż Jezusa, który na nowo otwiera nam drogę do raju.
Zasłona zostanie otwarta na Niedzielę Palmową, podczas której Kościół Ormiański ma także obrzęd „Otwarcia Drzwi”.

ks. Józef Naumowicz, marzec 2017

W ormiańskim kościele katolickim różaniec odmawia się w maju, podczas nabożeństw majowych. Nie ma tradycji oddzielnego "miesiąca różańcowego".
W kościele rzymskokatolickim październik nazywany jest miesiącem różańcowym (a dzień 7 października został ustanowiony świętem Matki Bożej Różańcowej).

Historia różańca

Tradycja monastycznej modlitwy zwraca uwagę na ciągłą potrzebę trwania w Bożej obecności. Kolejno anachoreci, benedyktyni, cystersi, kartuzi słysząc słowa: „Nieustannie się módlcie” (1Tes 5,17), na wzór Chrystusa uświęcali poszczególne pory dnia i nocy, obok Eucharystii, rozważaniem Ojcze nasz oraz modlitwą stu pięćdziesięcioma psalmami. Wschodni chrześcijanie, wzrastając w tradycji medytacji, wprowadzili powtarzanie wybranych słów Pisma: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu” czy „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”. Czyniono to w rytm oddechu, posługiwano się często kamykami, by zliczyć ilość powtórzeń i pomóc w skupieniu.

W późniejszych wiekach różaniec połączy rozmaite tradycje, w tym także hezychastyczną modlitwę Jezusową. Na Zachodzie przy klasztorach w VIII i IX w. uczono świeckich wiernych oraz rozmaitych illiterati (analfabetów) modlitw, opartych na Piśmie Świętym, pobożnych hymnach, a przede wszystkim na Modlitwie Pańskiej. Taki zastępczy „psałterz” służył także mnichom, którzy nawet podczas pracy fizycznej mogli odmówić 150 modlitw – tyle, ile jest psalmów w Psałterzu.

Powoli powstawały różne nurty modlitwy medytacyjnej, powiązanej z kultem oddawanym Bogurodzicy. Znana nam w obecnej formie modlitwa Ave Maria ukształtowała się dopiero około XIII i XIV w., kiedy to najpierw powiązano ze sobą ewangeliczne słowa pozdrowienia anielskiego oraz słowa św. Elżbiety. Epidemie „czarnej śmierci”, dziesiątkujące ludzi w średniowiecznej Europie, spowodowały, że do pozdrowienia dołączono następnie prośbę do Maryi o modlitwę za „nas grzesznych teraz i w godzinę śmierci naszej”. Zdarzało się, że odmawiano pięćdziesiąt czy sto razy Zdrowaś Maryjo, między innymi, na pamiątkę dzieła stworzenia świata. Stopniowo utarło się stosowanie stu pięćdziesięciu wezwań do Maryi.

Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy „różaniec” (rosarium). Jedna z nich kieruje nas na Daleki Wschód, gdzie ludzie także wykorzystują jako techniczną pomoc w medytacji sznur modlitewny. Indyjskie słowo „japamala” oznaczające „zbiór modlitw”, bądź „zbiór róż” („japa” – róża), służyło dla opisu metody modlitwy na paciorkach, która w VIII i IX wieku przeszła do islamu, a na przełomie XII i XIII wieku dalej, do chrześcijaństwa. Między innymi dominikanin Wilhelm de Nubruk, przebywając jakiś czas wśród Tatarów, relacjonuje: „Oni noszą sznury modlitewne (paternoster) tak jak my”. Tradycja zachodnia podaje legendę o cystersie, któremu Maryja objawiła, że zamiast wieńca kwiatów składanego u stóp jej figury, może składać „wieniec róż” (niem. Rosenkranz; róża – kwiat symbolicznie związany z Bogurodzicą) w formie wielokrotnej modlitwy Ave Maria.

W XV wieku ostatecznie powiązano dwa wymiary: powtarzanie modlitewnych formuł oraz rozważanie tajemnic z życia Jezusa i Maryi. Obok maryjnego różańca, znane są inne jego formy. Przykładem może być Różaniec Najświętszego Imienia Jezus, odmawiany podobnie, choć odnoszący się do innych tajemnic radosnych z życia Jezusa. Ważną rolę w rozpowszechnianiu różańca odgrywają dominikanie, którzy uczą, jak się modlić, odwołując się przy tym do rozważań biblijnych. Bretoński dominikanin bł. Alain de la Roche porządkuje rozmaite tradycje i upowszechnia podział różańca (nazywa go Psałterzem Jezusa i Maryi) na piętnaście dziesiątków (jedno Ojcze nasz, dziesięć Zdrowaś) podzielonych na trzy części.

Bractwa różańcowe

Od XV wieku rozkwitają także bractwa różańcowe, dla których pierwszy statut opracował w 1476 r. przeor dominikańskiego kościoła św. Andrzeja z Kolonii. Znamy też jeden z pierwszych obrazów różańcowych (ok. 1500 r.), przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem trzymającym w ręku różaniec, obok których klęczą św. Dominik i męczennik Piotr z Werony; pod płaszczem opieki Maryi zgromadzeni są licznie duchowni i świeccy. Za przyczyną żyjącego w XVI w. kartuza Dominika z Prus zaczyna rozpowszechniać się legenda o św. Dominiku, który otrzymał od Maryi sznur różańcowych pereł jako broń w duchowej walce z herezją albigensów. Przez długi czas powstanie różańca kojarzono z postacią św. Dominika, który miał go „otrzymać” od samej Matki Bożej podczas objawienia.

Widać jednak, że różaniec powstawał przez wieki i nie sposób przypisać jego genezę jednemu objawieniu czy człowiekowi. Niewątpliwie jednak Zakon św. Dominika, wędrowni kaznodzieje, którzy przemarzali Europę, ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia tej modlitwy.

Zatwierdzenie różańca

Oficjalnie jednolity Różaniec Najświętszej Maryi Panny zatwierdza papież (też dominikanin) św. Pius V w 1569 r., a później, na pamiątkę zwycięstwa chrześcijan nad Turkami pod Lepanto, ustanawia dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. Na różańcu modli się, zalecając go jednocześnie innym, wielu papieży, między innymi Leon XIII, bł. Jan XXIII, Paweł VI, aż przychodzi czas obecnego pontyfikatu. Jan Paweł II wpisuje się w ciągłość nauki o znaczeniu różańcowej modlitwy, a w liście „Rosarium Virginis Mariae” (RVM) z 2002 r. uzupełnienia ją przez dodanie rozważań tajemnic światła.

Zarys teologii różańca

Różaniec jest modlitwą co najmniej dwupoziomową. Pierwszy poziom urzeczywistnia się przez stosowanie specjalnej techniki modlitewnej: rytmicznym powtarzaniu formuły. Dzięki melodyce i rytmowi słów, serce i umysł mogą oczyścić się z natłoku uczuć i myśli, a skoncentrować na sprawach Bożych. Przywoływanie słów Modlitwy Pańskiej czy Pozdrowienia Anielskiego pozawala, by w sercu doświadczać bardziej opieki świętych osób. Powtarzanie jest jedną z metod pomagającą przez kontemplację wspominać i uobecniać Osoby Boże, a w powiązaniu z Nimi także Maryję. Przywoływanie imienia ukochanej osoby pozwala zobaczyć, że podobnie jak w centrum modlitwy Zdrowaś Maryjo tkwi słowo „Jezus”, imię Zbawiciela może przenikać nasze życie.

Nasza pamięć przywołuje ukochaną Osobę, rozmawiamy z Przyjacielem, jakby „oddychamy uczuciami Chrystusa” (RVM 15), a to powoduje zacieśnienie więzów przyjaźni. By przyjaźń wzrastała, trzeba „przegadać” wiele godzin! Powracanie do ukochanej osoby nie nuży, ale umacnia, podobnie jak trzykrotne wyznanie miłości do Zmartwychwstałego ze strony Piotra (RVM 26). Poziom rytmicznego powtarzania jest ściśle związany z używaniem paciorków, które pomagają odmierzać rytm modlitwy i dają szansę skupienia się.

Metoda modlitwy na różańcu znajduje liczne interpretacje i omówienia, z których na uwagę szczególną zasługuje „List o Różańcu” (RVM) Jana Pawła II. Co prawda, jak uczy św. Augustyn, kiedy dzięki jakiejś metodzie kontaktujemy się z Bogiem, to w rzeczywistości nie możemy na tym spocząć. Gdybyśmy się zatrzymali na określonym sposobie kontaktu, to poprzestalibyśmy na metodzie, a nie na żywym Bogu, którego żadna droga, metoda czy forma objąć i wyczerpać nie może. Bóg jest zawsze dalej, zawsze bardziej, zawsze inaczej niż pozwalają sięgnąć możliwości jego stworzeń. Jednakże w nauce wielu mistrzów duchowych słyszymy, iż metody, o ile nie „ubóstwiają” same siebie, służą pomocą w tym, co nazwać i określić nie sposób, czyli w osobowym spotkaniu z żywym Bogiem. Więź z Chrystusem, która jest celem, może być osiągana za pomocą różnych metod, spośród których szczególnie wartościową jest różaniec.

Różańcowa medytacja

Różaniec łączy prostotę i głębię. „Rozwinięty na Zachodzie, jest modlitwą typowo medytacyjną i odpowiada poniekąd modlitwie serca czy modlitwie Jezusowej, która wyrosła na glebie chrześcijańskiego Wschodu” (RVM 5). Poziom medytacyjnego powtarzania, zaczerpnięty z tradycji wschodniej, łączy się z rozważaniem i kontemplacją tajemnic życia Jezusa i całej Trójcy Św. oraz Maryi i innych świętych, które są przedmiotem tzw. tajemnic czterech części różańca.

Tajemnice różańca są określane mianem miniaturowej Biblii. Trudno przecenić ich rolę w kształtowaniu biblijnej świadomości katolików. Najbardziej dotyczą nauki o Jezusie Chrystusie. Tajemnice radosne opisują akt Wcielenia oraz dzieciństwo Jezusa. Bolesne odsyłają nas do Jego męki i śmierci. Część chwalebna przypomina o tym, że nasz Pasterz wrócił do życia i jest zmartwychwstały. Dodanie tajemnic światła rozwija wymiar chrystologiczny, wnikając w tajemnice publicznego życia Chrystusa. Ewangelii i tak nie sposób wyczerpać. Wskazanie na chrzest w Jordanie, początek znaków w Kanie Galilejskiej, głoszenie Dobrej Nowiny i wzywanie do nawrócenia, Góra Przemienienia i ustanowienie Eucharystii pomagają nam zobaczyć, że bogactwo tajemnicy Chrystusa staje przed nami otworem.

Nie jesteśmy zatem ograniczeni piętnastoma, czy nawet dwudziestoma tajemnicami różańca. Pozostajemy otwarci na nie dającą się domknąć przestrzeń głębi Bożej tajemnicy (Kol 2,2-3), tajemnicy, która przewyższa wszelką wiedzę (Ef 3,19). Gdy wspominamy, wraz z Maryją, życie Chrystusa, światło łaski pozwala nam dostrzec w Nim nie tylko Boga, ale misterium człowieka, godność jego poczęcia, narodzin, nauki, wesela, pracy czy śmierci (25).

03.10.2017 , Warszawa / Marcin Lisak OP
za: www.ekai.pl

„Błogosławieni, którzy umierają w Panu” 

Powyższe słowa, zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich, kieruję do uczestników liturgii pogrzebowej w imieniu parafii ormiańskokatolickiej pod wezwaniem świętego Grzegorza Oświeciela dla Polski południowej.

Świętej pamięci pani Małgorzata Malcher, której doczesnej szczątki odprowadzamy dziś na cmentarz na Osobowicach, była osobą wierzącą w Chrystusa i Jego Dobrą Nowinę. Swoje posłannictwo dobrej chrześcijanki realizowała w najróżniejszy sposób, w tym też, a może przede wszystkim, poprzez umiłowanie muzyki i krzewienie kultury muzycznej. Przez wiele lat wraz ze swymi przyjaciółmi z chóru „Wrocławskich Madrygalistów’ pełniła posługę liturgiczną między innymi w czasie mszy świętych ormiańskokatolickich, odprawianych we Wrocławiu. Chór pod jej batutą śpiewał najpierw w kościele ojców dominikanów, a następnie (już bez jej udziału, czego przyczyną była ciężka choroba) w kościele pod wezwaniem Bożego Ciała. Za tę posługę Ormianie i przyjaciele Ormian wyrażają jej – jak i całemu Chórowi - ogromną wdzięczność. 

Współpracując ze świętej pamięci panią Małgorzatą poznałem ją jako osobę bardzo odpowiedzialną i kompetentną, a przy tym skromną, ciepłą i bardzo życzliwie nastawioną do ludzi. Prawdziwa Boża służebnica. Taką ją zapamiętam nie tylko ja, ale i cała wspólnota parafialna.

Ze względu na wyjazd służbowy poza granice kraju nie mogę osobiście uczestniczyć w liturgii pogrzebowej. Jednak dziś popołudniu w parafii, w której przebywam, odprawię w intencji Zmarłej mszę świętą.

Niech dobry Pan przyjmuje dusze Zmarłej naszej siostry do swojego Królestwa w Niebie.

Ter wochormja, Ter wochormja, Ter wochormja!

Panie zmiłuj się nad nami!

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Małgorzata Malcher ukończyła Wydział Wychowania Muzycznego Szkoły Muzycznej II stopnia we Wrocławiu w 1976 r. Równolegle studiowała Podstawowe Problemy Techniki na Politechnice Wrocławskiej, gdzie w 1981 r. uzyskała dyplom. W okresie studiów śpiewała w chórze kameralnym Wrocławscy Madrygaliści,a od początku lat osiemdziesiątych aż do 2000 roku, zawodowo w chórze kameralnym Cantores Minores Wratislavienses.
Po ukończeniu studiów realizowała się zawodowo w obu dziedzinach. Rozpoczęła pracę w oświacie i w ramach doskonalenia zawodowego ukończyła podyplomowe studia w zakresie Edukacji Matematycznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Jako ceniony dyrygent chórów szkolnych i nauczyciel matematyki została w 1991 roku nagrodzona Nagrodą Kuratora Oświaty i Wychowania.
Z początkiem nowego stulecia powróciła do odradzającego się chóru kameralnego Wrocławscy Madrygaliści, uczestniczyła w próbach, koncertach oraz w kłopotach związanych z brakiem stałego dyrygenta. Po kilkukrotnych zmianach kierownika artystycznego zespołu w 2003 roku została dyrygentem Wrocławskich Madrygalistów. Chór ten prowadziła do 2013r. Pod Jej batutą i kierownictwem artystycznym Wrocławscy Madrygaliści tworzyli oprawę muzyczną mszy ormiańsko-katolickich celebrowanych przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego oraz muzyczną oprawę mszy poświęconych pamięci ks. Aleksandra Zienkiewicza „Wujka” w kościele pw. św. Piotra i Pawła. Uczestniczyła w programie muzycznym dla chórów szkolnych Śpiewający Wrocław, a zespoły pod jej kierownictwem artystycznym zdobywały nagrody i wyróżnienia. Zmarła po długiej i ciężkiej chorobie dn. 16 września 2017r.

Mija rok od wielkiego i niezapomnianego wydarzenia, jakim były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie od 26 do 31 lipca 2016 roku. Uczestniczyli w nich także młodzi Ormianie.
Było to wielkie Święto Wiary młodzieży, która przyjechała nią się dzielić, a jednocześnie uczyć się jej przeżywania w warunkach polskiej tradycji i kultury.
Do Polski przyjechało 351 ormiańskich pielgrzymów. Większość z terenu Ordynariatu – z Armenii, Gruzji i Rosji. Towarzyszyli im duchowni ormiańskokatoliccy – czterech kapłanów (w tym Generalni Koordynatorzy ds. organizacji ŚDM: ks. Karnik Youssef i ks. Rafał Krawczyk) oraz trzech biskupów – abp Rafał Minassian i bp Michał Muradian, a także abp Bedros Miriatian z Aleppo (Syria). 19 osób, wraz z kapłanem, przybyło z Libanu, kilka z Syrii, jeden kapłan ze Szwecji.
Poprzedzające uroczystości w Krakowie Dni w Diecezjach – od 20 do 25 lipca 2016 - Ormianie spędzili w diecezji Płockiej, następnie w Krakowie uczestniczyli w centralnych uroczystościach ŚDM – w spotkaniach z Ojcem Świętym i towarzyszących im wydarzeniach, w liturgiach i katechezach – po raz pierwszy w historii ŚDM prowadzonych w języku ormiańskim.
Były to dla nich wielkie, niezapomniane przeżycia, które w sposób widoczny wywarły wpływ na pozytywną zmianę i umocnienie wiary tych młodych ludzi.
Wielu z młodych Ormian uczestniczących w ŚDM utrzymuje kontakty z rodzinami, u których zatrzymywali się podczas Dni w Diecezjach. Byli pod wielkim wrażeniem polskiej gościnności, a Polską są zachwyceni. Mile i serdecznie wspominają ten czas, który na długo pozostanie w ich pamięci.

na podstawie: "Podziękowanie za ŚDM",
ks. Rafał Krawczyk

Przypominamy więc ten okres. Wróćmy pamięcią do tamtych wydarzeń. Od dnia pierwszych spotkań i powitań w parafiach gościnnej Diecezji Płockiej 18 lipca, do ruszenia w drogę powrotną 31 lipca.
Kilka fotografii dla przypomnienia różnych wydarzeń. Reszta - pod poniższym linkiem.

   

   

   

   

   

   

   

   


zdjęcia: Centrum Informacji Turystycznej w Piotrkowie Trybunalskim,
Maria Ohanowicz-Tarasiuk
Diecezjalne Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w kościele świętych Piotra i Pawła w Gdańsku Ks. Cezary Annusewicz został proboszczem gdańskiej parafii w 1995 roku i od razu przystąpił do odbudowy kościoła z ruin. Wielkim wysiłkiem, przy wsparciu ludzi dobrej woli, wzniósł na nowo tę piękną, starą, trójnawową świątynię. 19 sierpnia 2007 roku ustanowione zostało tu sanktuarium diecezjalne, a Cudowny Obraz Matki Bożej Łaskawej został ceremonialnie przeniesiony (na zdjęciu ks. Annusewicz niesie Obraz jako pierwszy z prawej) z przykościelnej kaplicy do głównego ołtarza, wzorowanego na stanisławowskim. Uroczystość, pod przewodnictwem abpa Tadeusza Gocłowskiego, zgromadziła tłumy wiernych. Od 2007 roku jest ks. prałat Cezary Annusewicz także proboszczem parafii północnej ordynariatu ormiańskokatolickiego w Polsce. Dwa lata później ks. Annusewicz uzyskał zgodę władz miasta, by teren wokół kościoła nazwać Zaułkiem Ormiańskim oraz przeznaczył miejsce przy kościele na chaczkar – ormiański kwitnący krzyż. Co roku, 24 kwietnia, w rocznicę tureckiego ludobójstwa Ormian 1915 roku, na mszy świętej i przy chaczkarze zbierają się Ormianie. Od kilku lat Ormianie i sympatycy obrządku z całej Polski przyjeżdżają 15 sierpnia, w Święto Wniebowzięcia NMP, dla uczczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Łaskawej. Tego dnia odwiedzają też grób ks. Kazimierza Filipiaka na Łostowicach.
Cudowny Obraz Matki Bożej Łaskawej z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie Obraz jest kopią wizerunku jasnogórskiego (bez blizn), która powstała na przełomie XVII i XVIII wieku, i umieszczona została w kościele ormiańskim w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk na Ukrainie). 22 sierpnia 1742 po twarzy Maryi spłynęły łzy. Obraz już wtedy uchodził za cudowny. W tym samym, 1742 roku, proboszcz ks. Jakub Manugiewicz spisał cuda, które miały miejsce za sprawą Matki Bożej Łaskawej, a także przygotował piękną pieśń pt. „Godzinki o Najświętszej Marji Pannie w obrazie stanisławowskim w kościele ormiańskim łaskami sławnej” (współcześnie nagrane na płycie CD przez ks. prałata Cezarego Annusewicza). W 1937 roku obraz został koronowany w Stanisławowie koronami papieskimi przez abpa Józefa Teodorowicza, w obecności hierarachów trzech obrządków katolickich: łacińskiego, greckiego i ormiańskiego oraz zaproszonych dostojników i kapłanów innych Kościołów. W koronacji uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób z Polski i z zagranicy, w tym wielu Ormian. W 1946 roku ostatni proboszcz parafii ormiańskokatolickiej w Stanisławowie, ks. Kazimierz Filipiak (1910–1992), został zmuszony do opuszczenia miasta. Zabrał wraz ze swymi parafianami Cudowny Obraz i całe wyposażenie kościoła. W 1958 roku objął zrujnowany kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Gdańsku. Z dawnej zakrystii uczynił sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, do którego w 1959 roku sprowadził z rodzinnego Tymbarku cudowny obraz stanisławowski i co roku organizował rocznice jego koronacji. W 1985 roku ks. Filipiak został mianowany wikariuszem generalnym do spraw obrządku ormiańskiego w Polsce. W 1987 roku papież Jan Paweł II modlił się przed Cudownym Obrazem i ucałował go podczas swej pielgrzymki do Gdańska.

Podkategorie

Kim jesteśmy?
Jesteśmy Katolickim Kościołem Wschodnim, pełnoprawnym członem Kościoła Katolickiego, uznającym władzę i autorytet Biskupa Rzymu. Wyróżnia nas starożytny obrządek ormiański.

czytaj więcej
Obrządek ormiański
Obrządek ormiański wywodzi się z Armenii, z tradycji św. Bazylego. Uformowany przez św. Grzegorza Oświeciciela. Charakterystycznym wyróżnikiem jest język liturgiczny - grabar czyli język staroormiański.
czytaj więcej